Bałtyckie wybrzeże to jedna z wielkich łatwych tras Europy: EuroVelo 10 biegnie polskim brzegiem długimi odcinkami bez samochodów, Półwysep Helski ma osobną płaską ścieżkę przez całe 35 km grzbietu, a w głębi kaszubski pas jezior faluje — nigdy górsko — między przystankami na kąpiel. Rowery jeżdżą tanio albo bezpłatnie pociągami SKM i regionalnymi, więc lokalnym wzorcem są przejazdy w jedną stronę z powrotem koleją.
Wypożyczalnie działają wszędzie w sezonie (8–12 €/dzień, e-bike dwa razy tyle), a agroturystyki nad jeziorami pożyczają rowery za darmo. Trasy poniżej: od dwugodzinnych promenad po pełny dzień w poprzek regionu.
Klasyk: z Władysławowa do Helu osobną ścieżką mierzei, sosny i wydmy całą drogę, powrót pociągiem z rowerem. Latem jedź na wschód — wiatr zwykle w plecy.
Od mola w Brzeźnie po klif Orłowa nieprzerwaną nadmorską ścieżką przez Sopot — bary plażowe jako kontrola hamulców, SKM do domu skądkolwiek.
Kartuzy → węzeł jezior w Chmielnie → Ostrzyce pod grzbietem → powrót obok klasztoru. Pomosty kąpielowe co kilka kilometrów; najlepsza półdniówka w głębi lądu.
Ze Stegny do Krynicy Morskiej i dalej do granicznych Piasków — sosnowy cień, przebłyski zalewu i zjazdy na plażę co kilometr–dwa.
Z Łeby do bramy parku w Rąbce i wydmowych kładek — usankcjonowany skrót długiego dojścia. Stojaki przy bramie; piasek jest dla stóp.
Od mariny zachodnim brzegiem jeziora w zaborskie sosny i z powrotem doliną Brdy. Głęboki las przy bazie za 29 € za noc.
Od zamku w Malborku do Nowego Dworu przez osuszoną deltę Wisły — drogi na wałach, podcieniowe domy w stylu holenderskim i ani jednego wzniesienia.
Stuletnie elektrownie wodne, leśne przełomy i cichy asfalt ze Słupska ku Bytowowi — śpiący hit zachodniego Pomorza.