Pomorskie jedzenie jeździ na dwóch silnikach. Nadmorski: ryba wyładowana o świcie, uwędzona do dziewiątej, zjedzona z papieru przy porcie w południe — halibut, szproty, węgorz i flądra z zatoki. Śródlądowy: kaszubska kuchnia gospodarska — kartoflane kluski, gęsina, leśne grzyby, a w czerwcu chroniona truskawka kaszubska, słodsza niż ma prawo być.
Gdańsk dokłada rejestr miejski: prawdziwy boom restauracyjny (z pierwszym wyróżnieniem Michelin w regionie), bary mleczne wciąż podające obiady za 20 zł i Goldwasser — XVI-wieczny likier z płatkami prawdziwego złota, wynaleziony tu, gdy miasto było jednym z najbogatszych portów Europy.
Budki wędzarnicze ciągną się przy portach Helu, Ustki, Władysławowa i Łeby. Zamów ciepłego halibuta albo tutkę szprotek, dodaj chleb i ogórek, usiądź na falochronie. To jest prawdziwa kuchnia regionu.
Płaska ryba ze spokojnej wody, smażona w całości w budkach przy molo — słodsza i tańsza niż turystyczny dorsz na promenadach. Najlepiej w Pucku i porcie Krynicy.
Agroturystyczne obiady: plince, pieczona gęś, zylc i grzyby we wszystkim. Wiele gospodarstw nakarmi też niegości, jeśli zadzwonisz dzień wcześniej.
Nabrzeże Motławy i Wajdeloty trzymają boom: nowa polska kuchnia degustacyjna, bary z winem naturalnym, poważne pierogi. Piątki rezerwuj; wtorki wchodź z ulicy.
Bar mleczny przetrwał w całym regionie: żurek, kotlet i kompot z tacy w cenach z innej epoki. Szukaj kolejki studentów i emerytów — oni wiedzą.
Korzenny likier z płatkami 22-karatowego złota leje się tu od 1598 roku. Jeden zimny kieliszek po kolacji na nabrzeżu to właściwa dawka historii.
Truskawka kaszubska ma unijną ochronę. Kupuj łubianki prosto z gospodarstw wokół Chmielna i Kartuz — sezon jest krótki i wart planowania.
Nocna flota wyładowuje przed świtem; hala portowa sprzedaje każdemu od ok. 6 rano. Obejrzyj aukcję, a dwie godziny później zjedz najświeższą możliwą rybę w wędzarni.
Wzorcowa nadmorska wędzarnia na dębowym dymie — gorący śledź, łosoś i flądra prosto z kutrów, metry od falochronów.
Legendarna tawerna pod chmurką na samym czubku mierzei — zamawiaj to, co kutry przywiozły rano.
Autentyczny kaszubski stół: gęś kaszubska, śledź w śmietanie i leśne grzyby we wszystkim, w małej stolicy pojezierza.
Odrestaurowany XVIII-wieczny dom podcieniowy na żuławskich polderach — historyczne sery delty i miody pitne. Połącz ze spacerem po wałach.