To wybrzeże zaprojektowano właściwie dla dzieci: płytka ciepła zatoka po jednej stronie półwyspu, piasek zamkowej klasy wszędzie, foki z karmieniem o 11, prawdziwy żaglowiec do zwiedzania i dość aquaparków oraz muzeów, by wchłonąć każdy front deszczowy znad Bałtyku.
Dwie rady konstrukcyjne: przy małych dzieciach baza nad spokojną wodą (strona Zatoki Puckiej albo zalew w Krynicy) — przybój otwartego morza jest dla pewnych pływaków; i korzystajcie z pociągów, które małe dzieci traktują jak atrakcję samą w sobie.
Stacja badawcza fok szarych jest kameralna, tania i idealnie skrojona: pokazy karmienia, podwodne okno i plaża tuż za drzwiami. Latem bądź 20 minut wcześniej.
Żaglowiec z 1909 i niszczyciel Błyskawica burta w burtę — trapy, pokłady, wieżyczki dział. Czysty kocimiętek dla 6–12 lat.
Dzieci przeżywają ruchome wydmy jak Saharę. Wypożyczcie rowery albo wsiądźcie w meleksy do kładki, a potem niech biegają po nagim grzbiecie.
Woda po kolana, ciepła i bez fal na setki metrów — najbezpieczniejsze kąpiele wybrzeża, plus windsurfing dla początkujących od ok. 8 lat.
Największe zoo Polski w leśnej dolinie, potem grota szeptów i palmiarnia w parku katedralnym. Dołóż aniołki w organach.
Sopocki aquapark załatwia zwykły deszcz; gigant w Redzie koło Pucka, z tunelem rekinów i basenami z falą, to pełny cel awaryjny na załamanie pogody.
Mosty zwodzone, brony i zbroje w rozmiarze rycerza — audioprzewodnik ma ścieżkę dziecięcą, a dziedzińce wchłoną dowolną ilość biegania.
Lokomotywy do wspinania w muzeum kolejnictwa, potem skansen z wiatrakiem i jeziorną plażą — rodzinny dublet południowych Kaszub.
Malutka letnia kolejka telepie się między plażowymi wsiami — dzieci machają do wszystkiego, rodzice zmieniają plaże bez fotelika.
Daj im słoik i linię wyrzutu po dolądowym wietrze. Prawdziwe znaleziska są drobne, ale naprawdę częste — a Muzeum Bursztynu w Gdańsku domyka pętlę.